Z dziennika podróży

- fot.marwitt
Dzień zbudził mnie ciepłym , porannym słońcem które unosiło się ponad smugą mgieł pomiędzy pagórami słonecznej doliny.
W pokoiku gdzie nocowałem stała stara drewniana szafa,stolik i komoda na której paliła się nocna lampka.
W oknach zawieszone były ciężkie zielone kotary dlatego pani Gabrysia nazwała go zielonym pokojem.
Jeszcze wczoraj


- Zuzia


Jeszcze wczoraj czułem się młodszy o dwadzieścia lat , powodem? – mała , sliczna kruszyna imieniem Zuzia , moja wnuczka.







